Pacific Rim

Zarzekałem się po trailerze, że nie pójdę, ale ciekawość zwyciężyła i… wyszedłem z kina zadowolony. Fabuła linearna do granic, postacie proste jak stylisko kilofa, ale całość podana tak efektownie, że bez zbędnego wprowadzenia od początku filmu wrzuceni jesteśmy w wir akcji z kaiju. Tak właśnie być powinno – bez dorabiania specjalnej ideologii i bez łzawych wątków romansowych. Choć przyznać trzeba, że kilka emocjonalnych wzruszeń się w filmie pojawiło, ale bardziej dla podtrzymania japońskiej tradycji i hołdowania klasykom gatunku niż rozwoju fabuły, więc jak najbardziej git. Walki kaiju z robotami się po prostu czuło, czego o transformersach nie da się powiedzieć. Najlepszy blockbuster w tym roku, a Azjaci muszą być filmem zachwyceni.  Tylko dla miłośników gumowych potworów ;]

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *