Don Jon

insia: Joseph z filmu na film gra coraz lepiej, a jako debiutujący reżyser oraz scenarzysta też daje radę. Film sam w sobie może wydawać się pusty, głupi, tematyka infantylna, ale po bliższym przyjrzeniu się dzieło okazuje się być doskonałą satyrą: na dzisiejsze czasy, na schematy, w których żyjemy, religię, modę, mylenie pociągu seksualnego z miłością i pewnie jeszcze parę innych by się znalazło. Fakt, film jest przewidywalny, ale daje nadzieję na to, że nigdy nie jest za późno na zmiany i możemy jeszcze ‚wyjść na ludzi’.

forkiada: Chciałoby się napisać coś dobrego o „Don Juanie”, ale oprócz doskonalej roli Tony’ego Danzy i całkiem sugestywnej Scarlett Johansson film w drugiej połowie staje się nieznośnym moralitetem, z przesadzonym wręcz spielbergowsko happy endem. Dramat człowieka uzależnionego od pornografii, świetnie ukazał Steve McQueen we „Wstydzie”. Joseph Gordon-Levitt traktuje temat w sposób prześmiewczy i wychodzi mu to całkiem znośnie w pierwszej części filmu, prezentując przy okazji klasyczny obraz katolickiej rodziny. W momencie kiedy humor seksoholika zostaje przysłonięty banalnym mentorstwem reżysera cały scenariusz siada, a pretensjonalne zakończenie pozostawia nas z pytaniem: „Poważnie?”

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *