The Hunger Games: Catching Fire

 

Cóż, napiszę krótko, zwięźle i na temat. Gdyby każda ekranizacja tak wiernie oddawała książkę jak ta, świat były piękniejszy. Może nieco nudny i zbyt przewidywalny, ale jednak piękniejszy ;] Akcja, akcja, akcja. 3 godziny mijają jak z przysłowiowego bicza strzelił. Filmowa pierwsza część średnio mi się podobała, ale zaintrygowana zachwytem ‚wszystkich’, zabrałam się za książki. I przepadłam. Zarwałam dwie nocki i już było po całej serii, z czego najbardziej spodobała mnie się właśnie część druga – dlatego nieco martwiłam się o jej ekranizację. A tu proszę, takie miłe zaskoczenie 🙂 Zdjęcia, muzyka, oddanie postaci,  jak też całej historii – naprawdę, nie mam się do czego przyczepić. Dodatkowo w Imaxie wyglądało to pięknie, mrocznie, momentami wręcz drapieżnie. Wiadomo, że aktorsko jakiś wielkich cudów nie było – choć Jennifer dobra jak zwykle – ale też wymagania wobec filmów młodzieżowych mam nieco inne.
Film bardzo dobry.