Kilkanaście lat temu w polskich mediach ujawniono aferę pracowników pogotowia i właścicieli firm pogrzebowych, którzy wspólnie brali udział w handlu informacjami o zgonach pacjentów. Litewski „Hazardzista” moralnie zdaje się wykraczać ponad ten proceder. Reżyser, stopniując powoli napięcie, przedstawia sanitariuszy, którzy odreagowując stres oddają się rozrywce trywialnych z pozoru zakładów: „który pacjent szybciej skona”. I tak, z minuty na minutę poznajemy historię bohaterów jakby żywcem wyjętą z filmów Smarzowskiego. Bukmacherski trup ściele się gęsto, a każdy z bohaterów zaczyna mieć zupełnie inne motywacje i potrzeby zarobkowe. Reżyser – Ignas Jonynas – niczym mag co chwilę wyciąga kolejne depresyjne kadry z rękawa. Jest zatem miejsce na seksualne konotacje artysty-fotografa z nieletnią modelka, obstawianie kolejnych zakładów przez sanitariuszy na poboczu autostrady zaraz po tym jak pacjent umiera. Często pojawiają się naturalistyczne sceny bójek, tak jakby reżyser chciał jeszcze bardziej podkreślić ponurą litewską rzeczywistość. Główna bohaterka pozbawia się resztek godności, proponując lekarzowi swoje ciało w zamian za lek dla chorego syna. Żadna decyzja nie jest jednoznaczna, aczkolwiek każda przynosi bolesne konsekwencje. Jeśli dodamy do tego bardzo dobra muzykę i świetne zdjęcia otrzymany film, który każe uważniej przyglądać się wschodniej kinematografii.