Jest taka scena w „Million Dollar Baby” Clinta Eastwooda, gdzie do bokserki, przypiętej do szpitalnego łóżka przychodzi niewdzięczna rodzina wyżebrać od niej wszystkie pieniądze. „Amy” to dokument nie tylko o dziewczynie, którą przerasta etos „American Dream”, ale także o bliskich toksycznych relacjach, wpływających na jej kolejne decyzje. Jednym z takich dobitnych fragmentów jest pojawienie się jej ojca – Mitcha w St Lucia, gdzie pod przykrywką budowania więzi z córką, zabiera ze sobą ekipę filmową. Wszystko po to, aby zgarnąć choć odrobinę lukru z tortu sławy jaki przydarzył się artystce. Choć ojciec, po obejrzeniu dokumentu stara się wybielić swoją postać w późniejszym wywiadzie dla The Guardian, nie da się ukryć, że jego obecność w życiu córki wygląda na bardzo zdawkową, żeby nie powiedzieć interesowną. Założona przez niego fundacja na rzecz uzależnionych, „Amy Winehouse Foundation” jawi się tutaj bardziej jako pośmiertna próba odkupienia win za zbyt powierzchowne wspólne relacje za życia artystki.

Reżyser Asif Kapadia nie oszczędza wokalistki, prezentując archiwalne zdjęcia i obnażając jej słabości związane alkoholowym czy narkotykowym nałogiem. Z drugiej strony, nie można mu z pewnością zarzucić stronniczego podejścia. Już od pierwszych ujęć autorka „Rehab”, daje się poznać jako utalentowana nastolatka, dla której życie i śpiew to jedność. Buduje jednak racjonalny portret osoby nie do końca jeszcze ukształtowanej, ale doskonale precyzującej swoje wymagania co do wykonywanej sztuki. Sam Tony Bennett bardzo chwali ją za naturalny i zjawiskowy głos, a Amy potwierdza, że bardziej odpowiada jej kameralna jazzowa stylistyka z debiutu, niż komercyjny blichtr i przystępność kompozycji z „Back To Black”. Nie dziwi zatem jej niechęć do kolejnej trasy koncertowej oraz odgrywania utworów z drugiej płyty. Apogeum zostaje osiągnięte podczas koncertu w Belgradzie, gdzie Amy ratuje się upojeniem alkoholowym tylko po to, dać wyraz swojej wyraźnej niechęci do świata show-biznesu.

Asif Kapadia pozbawia dokument moralnego kontekstu. Nie zaprasza bliskich artystki do spowiedzi z jej życia. Całość obrazują archiwalia zgromadzone przez reżysera, a chronologia zdarzeń precyzyjnie przedstawia punkty zwrotne w karierze wokalistki: od rozwodu rodziców, poprzez toksyczną miłość z Blakiem Fiedlerem, na mediach kończąc. Bardzo wymowna jest scena, kiedy Amy balansując już na krawędzi życia i śmierci, dzwoni do przyjaciółek jakby z błagalną prośbą o pomoc wyjścia z amoku.

w „Dangerous Minds” Michelle Pfeiffer jako nauczycielka daje uczniom na starcie ocenę 5, którą mają utrzymać do końca semestru. Jest to dla nich swoisty sprawdzian wytrwałości. Wokalistka od życia dostała tak wysoką notę w postaci charakterystycznego głosu. Niestety, tragizm Amy Winehouse polegał na braku oparcia w najbliższych, kiedy tego najbardziej potrzebowała, a Asif Kapadia doskonale to wypunktował.