Ponoć jedną z praktyk na wyrzucenie swojego eksa z głowy jest przespanie się z przypadkową osoba, tak aby nadal zostać na emocjonalnym haju. Główna bohaterka filmu, Vika, nie tylko komplikuje sobie życie romansem z duchownym, ale też ciągle widzi nadzieję na uwolnienie swojego męża ze szponów schizofrenii. „Szept grzechu” to wielce osobliwa mieszanka życiowych sytuacji, w których nawet terapeutka wspomnianej Viki ma problem z odszukaniem własnej tożsamości. Niczym w tragedii antycznej każdy w tym filmie skazany jest na potępienie: ksiądz prowadzący wewnętrzną walkę z przerastającym go uczuciem, Vika szukająca pokuty w ryzykownym przygodnym seksie, psycholog zmagająca się z krytyką własnej cielesności. Każdy potrzebuje tutaj akceptacji i zrozumienia. Niby banał, ale jako ludzie często lubimy komplikować sobie życie. „Szept grzechu” to młot na głowę wszystkich żądnych ryzykownych doświadczeń. Film nie prowadzi do wewnętrznego oczyszczenia, raczej sygnalizuje konsekwencje naszych wyborów. Pytanie tylko jak często lubimy pobawić się w rolę masochisty i obrywać takim narzędziem w codziennym życiu? Reżyser, Algimantas Puipa, wprowadził autentycznych bohaterów, którzy potrafią w stu procentach oddać się roli, dzięki czemu z łatwością wydobył ciemną stronę natury człowieka.