Babcia i dziadek to nieodłączna pomoc w naszym wychowaniu, nawet jeśli matka z ojcem niespecjalnie radzą sobie z naszymi problemami, zawsze oparcie i najlepszych słuchaczy odnajdujesz w najstarszych członkach swojej rodziny. Shyamalan wybiera wdzięczny temat i  wraca do kameralistyki, która mu wychodzi najlepiej.

Oprócz sporej dozy suspensu wprowadza dużą dawkę humoru. Odbija także w krzywym zwierciadle wszystkie przywary i zachowania ludzi podczas starczej demencji. Dzięki zachowanemu realizmowi nie musi wprowadzać nadprzyrodzonych zjawisk, które zazwyczaj zamiast straszyć, śmieszą. Koncepcja kręcenia dokumentu z ręki przez dwójkę dzieci i klimat rodem z „Paranormal Activity” w zupełności wystarcza, aby thriller poprowadzić sprawnie do zaskakującego finału.

„Wizyta” nie jest na szczęście kolejną kliszą „Rec”, czy „Blair Witch Project”. Shyamalan wygrywa prostotą, zderzając niekonwencjonalne i momentami przerażające zachowania dziadków z bojaźnią młodych. Dzięki tej prostocie widz sam zaczyna racjonalizować wybryki starszyzny, czekając na finalny twist w scenariuszu, który reżyserowi wstydu nie przynosi. Co więcej stawia go obok jego najlepszych ekranizacji, „Osady” czy „Szóstego Zmysłu”.