Będzie krótko, treściwie, subiektywnie i niejednoznacznie. Trzy typy od każdego, które zasługują na uznanie w roku 2015:

Mad Max – George Miller jednak nie powiedział ostatniego słowa. Po nieudanej 3 części sięga po klasyczny oręż z lat 80 i trawestuje pościgi na australijskich szosach na kampową modłę, wzbogacając je o teledyskowy montaż, sukcesywnie skacząc od sceny do sceny. Paradoksalnie filmowi wychodzi to na dobre, a jaskrawe ferie barw na pustyni ogląda się z zachwytem, siedząc na brzeżku fotela bez cienia znużenia. Tak powinno wyglądać kino rozrywkowe, które trzeba dodać, sporo ma też w sobie komiksowej konwencji. Jest szybko, energicznie, z ogromną dawką rockowo-industrialnej adrenaliny. Prawie milczący Tom Hardy z miną rozdrażnionego rottweilera sprawdza się tu idealnie, a Charlize Theron to wręcz Heroin Chick w postapokaliptycznym świecie, która z pewnością zapisze się w świadomości widza podobnie jak Sigourney Weaver w „Obcym”.

Whiplash – Jest taka scena w fenomenalnym filmie Michaela Manna – Collateralgdzie pewien jazzman opowiada historię o spotkaniu z Milesem Davisem. Kończy się ona stwierdzeniem, że młody jazzman nie był jeszcze gotowy, a kiedy Tom Cruise pyta muzyka czy kiedykolwiek wrócił do Milesa ten z przekąsem wymiguje się od odpowiedzi, szukając wytłumaczeń odpuszczenia sobie głównego celu. „Whiplash” to opowieść o ciągłej improwizacji w życiu i muzyce, której nie można wypuścić spod kontroli, gdzie wewnętrzne poszukiwanie balansu zakłóca raczej osiągnięcie głównego celu. Dla nauczyciela to odkrycie kolejnego talentu na miarę Charliego Parkera. Dla studenta to chęć bycia najlepszym perkusista, kosztem najbliższych relacji, które byłyby dla niego tylko przeszkodą.  Zarówno dla mentora jak i jego ucznia to momentami wręcz sadystyczna przyjemność dążenia do perfekcji, a że przy okazji niszcząca stosunki międzyludzkie? Może taka właśnie jest cena sukcesu? Czy krew i pot zostawiony na zestawie perkusyjnym może to gwarantować? Reżyser nie daje odpowiedzi wprost. Co więcej, podkręca tempo w oszałamiającej końcówce. Efektowny montaż, świetne, emocjonalne kadry i dramatyczna muzyczna ekspresja. Bądźcie zawsze gotowi.

Amy – „…Bardzo wymowna jest scena, kiedy Amy balansując już na krawędzi życia i śmierci, dzwoni do przyjaciółek jakby z błagalną prośbą o pomoc wyjścia z amoku…” – tutaj całość

Małgorzata Magott:

Earl i ja, i umierająca dziewczyna – „…Najlepszy przykład, że nawet w Hollywood potrafią odświeżyć przemielony na wszystkie strony gatunek młodzieżowej dramy…” więcej w recenzji o tu

Birdman – Czy szaleństwo to czy zjawa? W świecie gdzie rzeczywistość miesza się ze snami, a nic nie jest do końca jednoznaczne obsadzenie przez Iñárritu Michaela Keatona wydaje się być idealnym strzałem. Główny bohater zmaga się z podobnym problemem co aktor, przez pryzmat zapamiętania go z jednej znaczącej roli, odegranej wieki temu. I podobnie jak Michaela Keatona kojarzymy głównie z postaci „Batmana”, tak Thomson zmaga się ze swoimi duchami przeszłości, od których chciałby już uciec bezpowrotnie. Reżyser wodzi nas za nos, pytając o cenę sławy, o upadek moralny, przedstawia hollywoodzkie pragnienia w krzywym zwierciadle, a cały spektakl nabiera teatralnego wymiaru. Ten zabieg z kolei pozwala nam jeszcze sugestywniej wczuć się w rolę obserwatora, poniekąd biorącego też swój czynny udział w sztuce. Fenomenalne role Keatona, Emmy Stone oraz Edwarda Nortona.

Kingsman – „…Już na otwarciu film porywa świetną ścieżką dźwiękową, by zaledwie chwilę później zachwycić świeżym spojrzeniem na ekranizację komiksu…” – recenzja

Agnieszka Wańczyk:

Motyl Still Alice –  Niesamowita rola Julianne Moore. To historia młodej kobiety, naukowca, humanisty, która zachorowała na Alzhaimera. W filmie widzimy jak zmaga się z postępującą demencją, z „uciekającymi” słowami, które były jej dorobkiem, siłą zdobywaną przez lata nauki i pracy. Ważne jest, że Alice nie walczy sama. Ma u swojego boku męża (Alec Baldwin) zupełnie nie umiejącego jej pomóc oraz dzieci Annę (Kate Bosworth), Toma (Hunter Parrish) i Lydię (Kristen Stewart). Moore nie przesadziła w żadnym momencie, a jej końcowa przemowa pozostanie na długo w pamięci każdego widza.

Mały Książę – Adaptacja tej niezwykłej książki to nie lada przedsięwzięcie. Udało się. Film jest inteligentny, pomysłowy i wzruszający. Wersja fabularna miesza się z obrazkami animacji poklatkowej. Postacie są inspirowane oryginalnymi rysunkami, a dialogi przemieszane są z sentencjami z książki. Piękne kino familijne dla całej rodziny.

Miara Człowieka – Główny bohater Thierry stracił pracę w ramach grupowego zwolnienia. Ma niepełnosprawnego syna, na którego zasiłek ma zostać zmniejszony. Chce znaleźć pracę, aby zapewnić spokój swojej rodzinie. Zostaje wysłany na kursy, które okazują się stratą czasu, bo niczego go nie uczą i nie pomagają mu w podjęciu nowej pracy. Kiedy w końcu zostaje zatrudniony jako ochroniarz musi dopasować się do tzw. ludzi systemu. Czy zapewniając bezpieczeństwo finansowe rodziny trzeba podporządkować się i zmienić swoje poglądy?